Wiązowiec południowy. Mało znany kuzyn konopi
Konopie rzadko postrzegamy jako źródło drewna do narzędzi, choć ich wyjątkowo wytrzymałe pędy zaskakują solidnością. Tymczasem mało znany botaniczny kuzyn tej rośliny od wieków ceniony jest w rzemiośle za doskonałą jakość drewna.
Długo klasyfikowany w osobnej rodzinie wiązowcowatych (Celtidaceae), rodzaj wiązowca (Celtis) obecnie należy do rodziny konopiowatych (Cannabaceae) na podstawie analiz genetycznych (Sytsma i in., 2002; Yang i in., 2013; APG IV, 2016).
Ta zmiana gruntownie odmieniła postrzeganie ewolucji tej grupy, która teraz obejmuje zarówno rośliny jednoroczne jak konopie (Cannabis), pnącza jak chmiel (Humulus), jak i drzewa o wysokiej jakości drewnie, takie jak wiązowiec. Badanie wiązowca południowego (Celtis australis) pozwala więc połączyć ekologię, tradycyjne zastosowania i historię ewolucyjną wokół wspólnego przodka.
Od starożytności wiązowiec południowy otoczony jest symbolicznym i sakralnym znaczeniem. W południowej Francji (Midi) łączono go z celtyckimi plemionami południowymi i sadzono w miejscach kultu. Ta symbolika przetrwała czasy chrześcijańskie. Wiązowiec południowy sadzono przy kościołach i wzdłuż szlaków pielgrzymkowych do Santiago de Compostela, by odpędzać złe moce. Podczas Rewolucji Francuskiej drzewa te jednak masowo ścinano z powodu związków z klerem.
W całym francuskim basenie Morza Śródziemnego (od wschodniej Langwedocji do Prowansji, zwłaszcza pod Nîmes) wiązowiec powszechnie wybierano jako drzewo zacieniające ulice i aleje. Stąd jego przydomek „wiązowiec prowansalski”. W Polsce pojawia się rzadko, głównie w arboretach i parkach miejskich cieplejszych regionów. Chociaż wraz z ociepleniem klimatu może zyskać popularność jako odporne drzewo uliczne.
Rozpoznasz go po owalnych liściach, ząbkowanych w górnej połowie (dawniej była to pasza zwierząt). Ich szorstkość zainspirowała angielską nazwę „europejski pokrzywnik”. Pień pokrywa popielata kora, gładka w młodości, później lekko popękana, co lepiej chroni przed szkodnikami niż u wielu innych śródziemnomorskich drzew.
Kwiaty obupłciowe zapyla wiatr i owady, a owoce dojrzewają we wrześniu. Pzypominają małe czarne czereśnie i wiszą do zimy. Miąższ jedzono na surowo, przeznaczano na dżemy czy likiery, z pestek tłoczono olej lampowy, a młode liście o orzechowym posmaku lądowały na talerzu. Jest rośliną żywicielską motyla Libythea celtis (z Var we Francji), a owoce karmiły ptaki, które rozsiewały nasiona, wspierając lokalne ekosystemy.
Jest odporny na suszę, wapienne gleby i miejski smog, stając się alternatywą dla innych miejskich drzew np. platanów osłabionych rakiem korzeniowym.
Jego jasne, trwałe drewno i elastyczne pędy służyły rzemiosłu: kora bogata w taniny szła na farbowanie i garbowanie, a z drzewa robiono urny grobowe, narzędzia rolnicze, części wozów, wiosła czy baty. Rozgałęzienia idealnie nadawały się na trójzębne widły, w miasteczku Sauve w Gard (Francja) ukształtowało to nawet lokalną gospodarkę i dziś jest rzemieślniczym dziedzictwem.
Wiązowiec to jednak więcej niż forma i dawne zastosowania. Wpisuje się w szerszą ewolucję rodziny konopiowatych, którą nowoczesna biologia molekularna pomogła precyzyjnie odtworzyć.
Filogenetyka i znaczenie ewolucyjne
Przed erą biologii molekularnej wiązowiec (Celtis) łączono z rodziną wiązowatych ze względu na podobieństwo morfologiczne. Badania DNA od lat 90. XX wieku zmieniły tę klasyfikację: rodzina konopiowatych (Cannabaceae) obejmuje teraz rośliny jednoroczne jak konopie (Cannabis), pnącza jak chmiel (Humulus) oraz drzewa jak Celtis - wszystkie wywodzące się ze wspólnego przodka (Sytsma i in. 2002, Yang i in. 2013).
Ta rewizja ukazuje ich starożytną historię ewolucyjną i potwierdza intuicję XVI-wiecznego włoskiego botanika Andrei Cesalpino, który już wtedy dostrzegał pokrewieństwo tych roślin na podstawie cech morfologicznych. Współczesne dane molekularne potwierdzają więc hipotezę zrodzoną z obserwacji.
Ponad podziałami naukowej taksonomii ta synteza przypomina, że kulturowe zastosowania i wyobrażenia bywają mylące wobec głębokich powiązań biologicznych. Przykład wiązowca prowansalskiego pokazuje, jak łączyć dane ekologiczne, etnologiczne i filogenetyczne żeby zrozumieć ewolucję roślin kwiatowych i lepiej zarządzać śródziemnomorską bioróżnorodnością.
Przeczytaj na Soft Secrets także o:
Trichomy gruczołowe. Mikroskopijne fabryki żywic, olejków i kannabinoidów