Gandzia, joga i Himalaje umysłu

„Marihuana i joga – to połączenie jest możliwe!” – podniecają się ostatnio światowe media. Warsztaty Ganja Yoga czy Cannabis Yoga robią furorę w amerykańskim stanie Kolorado, gdzie marihuana jest legalna, w półlegalnej Kalifornii czy nawet w Kanadzie – mimo statusu „zakazanego owocu” w tym kraju.

Hinduski mędrzec przygotowuje się do ćwiczeń jogi nad świętą rzeką Ganges

„Marihuana i joga – to połączenie jest możliwe!” – podniecają się ostatnio światowe media. Warsztaty Ganja Yoga czy Cannabis Yoga robią furorę w amerykańskim stanie Kolorado, gdzie marihuana jest legalna, w półlegalnej Kalifornii czy nawet w Kanadzie – mimo statusu „zakazanego owocu” w tym kraju.

Entuzjaści jogi z konopiami podkreślają, że dzięki marihuanie można poprawić jakość medytacji i ćwiczeń wykonywanych podczas warsztatów. W Polsce o „nowym połączeniu jogi i marihuany” pisze nawet popularny Fakt. Gazeta porównuje ten miks do wcześniejszych modnych zestawień: wodnej aqua-joga, jogi nago, jogi w rytmie disco, a nawet
boga, czyli połączenia jogi z elementami boksu. Fakt informuje polskich czytelników, że miłośników tego sportu nie brakuje i jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe odmiany jogi. Co będzie następne w modzie? Joga i palenie marihuany! Fakt ogłasza, że cannabis joga, najnowszy trend w praktykowaniu jogi, zyskuje coraz większą popularność, ponieważ marihuana powoli staje się legalna w różnych państwach. Według większości mediów „konserwatywni entuzjaści jogi” nie do końca jednak wierzą w łączenie praktykowania jogi z paleniem marihuany.

Najstarsza nowość w historii

Czy faktycznie konopie indyjskie to taka nowość i nie zetknęły się nigdy w swojej ojczyźnie ze starożytnym systemem jogi? Oczywiście konopie w Indiach zawsze były i wciąż są sakramentem niezliczonej armii joginów i hinduskich świętych mężów. Spożywanie (picie, jedzenie lub palenie) konopi stanowi święty sakrament komunii w nie tylko w licznych tradycjach hinduizmu czy buddyzmu, ale także w starym etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim. Dość powiedzieć, że znany z uwielbienia dla konopi, najstarszy żyjący bóg ludzkości Sziwa wciąż ma w Indiach ok. 300 mln wyznawców.

Już w XIX wieku Anglicy wnikliwie badali „problem” konopi w swoich koloniach, zwłaszcza w Indiach. Wyniki wielu lat badań zawarto w obszernym sprawozdaniu dla rządu w Londynie znanym jako Raport Komisji d/s Konopi w Indiach ( Indian Hemp Drugs Commission Report, 1894), który do dziś stanowi arcyciekawą lekturę (dokument jest legalnie dostępny w całości w sieci, mimo to jego papierowe wydania osiągają zawrotne ceny na aukcjach). Raport zauważa, że trudno w przypadku konopi w Indiach oddzielić zastosowanie religijne, medyczne i rekreacyjne. Eksperci przypominali, że są one używane od czasów niepamiętnych i jest to usankcjonowane hinduską religią. Opowiedzieli się przeciw zakazowi, natomiast za polityką redukcji szkód. Nawet szefowie policji ostrzegali, że zakaz konopi skłoni ludzi do sięgnięcia po inne, gorsze środki. Raport wyraźnie wspomina o kultowym połączeniu Sziwy i konopi: „Rośliny konopi, a może lepiej powiedzieć w szczególności gandzia, są przede wszystkim związane z kultem Śiwy, wielkiego boga trójcy hinduistycznej. Roślina konopi jest,
Entuzjaści jogi z konopiami podkreślają, że dzięki marihuanie można poprawić jakość medytacji i ćwiczeń wykonywanych podczas warsztatów. W Polsce o „nowym połączeniu jogi i marihuany” pisze nawet popularny Fakt. Gazeta porównuje ten miks do wcześniejszych modnych zestawień: wodnej aqua-joga, jogi nago, jogi w rytmie disco, a nawet
boga, czyli połączenia jogi z elementami boksu. Fakt informuje polskich czytelników, że miłośników tego sportu nie brakuje i jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe odmiany jogi. Co będzie następne w modzie? Joga i palenie marihuany! Fakt ogłasza, że cannabis joga, najnowszy trend w praktykowaniu jogi, zyskuje coraz większą popularność, ponieważ marihuana powoli staje się legalna w różnych państwach. Według większości mediów „konserwatywni entuzjaści jogi” nie do końca jednak wierzą w łączenie praktykowania jogi z paleniem marihuany.

Najstarsza nowość w historii

Czy faktycznie konopie indyjskie to taka nowość i nie zetknęły się nigdy w swojej ojczyźnie ze starożytnym systemem jogi? Oczywiście konopie w Indiach zawsze były i wciąż są sakramentem niezliczonej armii joginów i hinduskich świętych mężów. Spożywanie (picie, jedzenie lub palenie) konopi stanowi święty sakrament komunii w nie tylko w licznych tradycjach hinduizmu czy buddyzmu, ale także w starym etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim. Dość powiedzieć, że znany z uwielbienia dla konopi, najstarszy żyjący bóg ludzkości Sziwa wciąż ma w Indiach ok. 300 mln wyznawców.

Już w XIX wieku Anglicy wnikliwie badali „problem” konopi w swoich koloniach, zwłaszcza w Indiach. Wyniki wielu lat badań zawarto w obszernym sprawozdaniu dla rządu w Londynie znanym jako Raport Komisji d/s Konopi w Indiach ( Indian Hemp Drugs Commission Report, 1894), który do dziś stanowi arcyciekawą lekturę (dokument jest legalnie dostępny w całości w sieci, mimo to jego papierowe wydania osiągają zawrotne ceny na aukcjach). Raport zauważa, że trudno w przypadku konopi w Indiach oddzielić zastosowanie religijne, medyczne i rekreacyjne. Eksperci przypominali, że są one używane od czasów niepamiętnych i jest to usankcjonowane hinduską religią. Opowiedzieli się przeciw zakazowi, nato-
jak powszechnie uważa się, wielkim faworytem Śiwy, a lek w takiej czy innej formie jest szeroko stosowany w praktykach religijnych związanych z tą formą kultu. Asceci religijni, którzy cieszą się wielką czcią wśród ludu, wierzą, że roślina konopi jest specjalnym atrybutem boga Śiwy i to przekonanie jest w dużej mierze wspólne dla wszystkich ludzi. Istnieje wiele dowodów na to, że przy prawie wszystkich okazjach kultu tego boga leki z konopi są używane w takiej czy innej formie. Te zwyczaje są tak ściśle związane z kultem, że mogą być uznane w pewnym sensie za jego integralną część”.

Ten ścisły związek wyraźnie widać w treści mitu o ubijaniu oceanu mleka, opisanym w raporcie. Według ludowych podań, gdy nektar powstał z ubijania oceanu, coś go musiało oczyścić. Bóstwo rozwiązało problem tworząc konopny napój o nazwie bhang. Ten bhang Śziwa wykonał z własnego ciała, więc nazywa się go angaj lub zrodzony z ciała. Według innych podań nektar spadł na ziemię i z ziemi wyrosła roślina bhang. W angielskim raporcie czytamy: „To dzięki temu dziecku nektaru lub przez Mahadev dzięki formom religijnym jasnowidze lub Rishi stali się Siddha lub osiągnęli jedność z bóstwem. Kto pomimo przykładu Rishi nie używa bhang, straci prawo szczęścia w tym życiu i w życiu przyszłym. W końcu ma on być wrzucony do piekła.
Sam widok bhang oczyszcza z grzechu jak tysiąc ofiar z konia lub tysiąc pielgrzymek. Kto zgorszy użytkownika bhang, cierpieć będzie męki piekielne tak długo, jak długo będzie świecić słońce. Kto pije bhang dla głupot czy przyjemno&#34
7;ci bez obrzędów religijnych, jest tak samo winny jak grzesznik grzechów. (…) Żaden bóg lub człowiek nie jest tak dobry jak religijny użytkownik bhang. Studentom świętych pism w Beanres podaje się bhang przed studiami. W Benares, Ujjain i innych świętych miejscach jogini, bairagis i sanyasis biorą głębokie hausty bhang, aby skoncentrować myśli na Wieczności. Hinduski poeta Śiwy, Wielki Duch, który mieszka w bhang, przychodzi do pijącego, wyśpiewuje o bhang, że jest rozjaśniającym ignorancję, dawcą wiedzy. Żaden klejnot ani kosztowności nie mogą zbliżyć się do wartości bhang. Kto pije bhang, pije Sziwę. Dusza, w której duch bhang znajdzie swój dom, sunie w oceanie istnienia uwolniona od męczącego 'ja' oślepionego materią. Więc rozsądny użytkownik bhang lub gandzi, przed rozpoczęciem picia lub palenia, ofiaruje lek dla Mahadev mówiąc lena Shankar, lena Babulnath: z przyjemnością przyjmij Shankar, przyjmij to Babulnath. Według Shiva Parann, od ciemnego czternastego Magh (styczeń-luty) do jasnego czternastego Asbadh (czerwiec-lipiec), to jest w okresie trzech miesięcy upałów, bhang powinien być codziennie wylewany na Ling (święty falliczny obraz) Śiwy codziennie, bhang powinien być polewany przynajmniej w pierwszych i ostatnich dniach tego okresu. Według Meru Tantra w każdy poniedziałek, w szczególności w czasie Shravan (lipiec-sierpień) w poniedziałki we wszystkich dwunastych pradoshs i we wszystkich ciemnych czternastych shivratris, a jeszcze bardziej na Mahashivratri lub w Wielką Noc Sziwy w ciemnym czternastym Magh (styczeń-luty), i podczas wszystkich zaćmień słońca i księżyca, osoby pragnące szczęścia na tym świecie lub w przyszłym świecie, powinny oferować bhang dla Shiva i polać nim jego Ling”. Jak widać, kult penisa też nie jest żadną nowością ani nie musi być gorszący, odrażający, brudny i zły (podobnie jak seks).

Komisja zauważyła w raporcie, że konopie są nazywane przez Hindusów 'dawczyniami radości', 'drogowskazem do nieba', 'niebiańskim przewodnikiem', 'niebem biedaka', 'pocieszycielką    strapionych'.

Eksperci ostrzegali, że „zakaz lub poważne ograniczenie dostępu do tak łaskawego ziela spowodowałoby wielkie cierpienie i niezadowolenie, zaś wśród dużych grup ubóstwianych ascetów – wielki gniew. Zakaz odebrałby ludziom pocieszenie w strapieniu, lekarstwo w chorobie, strażnika, którego łaskawa protekcja chroni ich przed wpływami zła. Dla Hindusa ich duch jest duchem wolności i wiedzy” Na liść konopi, podobnie jak na Biblię, składane są przysięgi.

Według starych hinduskich poematów Sziwa przyniósł konopie z wysokich Himalajów i dał ludzkości. Jest on znany jako Władca Bhang (Konopi). Współczesne obrazy czy plakaty sprzedawane turystom często ukazują Sziwę raczącego się bhang, który jest wręczany mu przez żonę Parwati, zaś w tle jego syn Ganesz o głowie słonia przygotowuje w moździerzu jeszcze więcej świętego eliksiru. Patrząc na ten obraz szczęścia rodzinnego bogów przy sporządzaniu bhang warto znać lokalne mity o odkryciu marihuany, jak ten przytoczony w znanym już nam częściowo angielskim raporcie: Sziwa “wściekły z powodu rodzinnych zmartwień… wycofał się w pole. Chłodny cień rośliny uspokajał go. Zerwał i spożył liście i bhang odświeżył go”. Inna legenda hinduska także mówi o problemach rodzinnych Sziwy, który zdradzał swoją żonę Parwati z niebiańskimi nimfami nad wodospadem w Himalajach. Parwati użyła jednak wyjątkowej rośliny, dzięki której Sziwa zasmakował w szczęściu rodzinnym i pozostawał z nią w domu we wszystkie dni i noce. Używali konopi zawsze, gdy się łączyli. W Mahanirvana Tantra (XI, 105-8) czytamy: „Napój oszałamiający (zawierający bhang) jest używany w celu uwolnienia siebie i ludzie, którzy tak czynią, dzięki opanowaniu swoich sił umysłowych i przestrzeganiu prawa Sziwy (joga), są porównywani do nieśmiertelnych na ziemi…”. Ten sam tekst zawiera tekst modlitwy lub mantry, którą należy stosować przed używaniem świętego zioła: „bhawę na sana hridayam”, co oznacza: „Niech ta sana (w sanskrycie konopie) będzie błogosławieństwem dla mojego serca”. Mahakala Tantra zawiera też marihuanę w spisie receptur leczniczych i opisuje ją jako doskonałe lekarstwo.

Marysia zaprasza na jogę śmiechu

Dzisiejsza zachodnia joga to głównie kobiecy sport służący poprawianiu kształtu pośladków – tak wynika z doniesień prasowych. Wystraszeni nauczyciele jogi i medytacji zwykle powtarzają jak mantrę, że ostro sprzeciwiają się używaniu „konopi indyjskich i innych narkotyków”, choć zwykle nie gardzą bliższym im kulturowo narkotykiem produkowanym z ziemniaka
– mimo licznych zakazów oraz ostrzeżeń przed alkoholem we wschodniej tradycji. Tymczasem wielu ich studentów przyznaje, że to właśnie marihuana lub inne psy-
chodeliki zainspirowały ich do poszerzania świadomości i szukania nowej drogi.

Gazeta Times of India w artykule „Sadhguru” (19.3.2009) opisuje mityczne korzenie jogi: „Joga pochodzi od Sziwy: w kulturze joginów, Śiwa nie jest znany jako Bóg, ale jako Pierwszy Guru lub Adi Guru; on jest Adi Yogi lub Pierwszym Joginem. Po swoim spełnieniu, znajdował się w ekstazie i tańczył po całych górach lub siedział zupełnie nieruchomo. Był ciągle pogrążony w ciszy i napadach szalonego tańca. Wszyscy bogowie, którzy to widzieli, zobaczyli, że coś się z nim dzieje, czego oni sami nie wiedzą. Nagle niebo stało się nudnym miejscem, bo ten facet tak dobrze się bawi! Zrozumieli: „Brakuje nam czegoś”. Kiedy w końcu uprosili go o nauczanie tej metody, Sziwa objaśnił im różne rodzaje jogi, w zależności od poziomu gotowości osoby, która siedziała przed nim”. Jedną z przyczyn zamieszania wokół marihuany i jogi to fakt, że dzisiaj joga to po prostu forma fitnessu i ćwiczeń – tak w dużej mierze jest postrzegana na Zachodzie. Tymczasem to tylko jeden dział jogi, Hatha Joga lub joga postaw. Istnieje wiele różnych rodzajów jogi: Bhakti Joga, joga pobożności; Jnana Joga, joga umysłu; Karma Joga, joga zasług; Tantra Joga, joga rytuałów; Krija Joga, joga medytacji i Raja Yoga – joga, która pochodzi od mędrca Patanjalego i jego starożytnej kodyfikacji jogicznych praktyk. Istnieje nawet joga śmiechu. Jednak wszystkie te różne formy jogi mają wspólny cel: połączenie rzeczywistości podmiotu i przedmiotu
w klasycznym doświadczeniu mistycznej jedności: samadhi
lub zjednoczenia z bóstwem. Joga oznacza zjednoczenie i właśnie tutaj marihuana może mieć korzystne właściwości dla osoby ubiegającej się o osiągnięcie prawdziwego celu jogi. Celem jogi jest usiąść wygodnie w stanie medytacji, bez zwracania uwagi na bodźce i osiągnięcie mistycznego transu jedności. O potencjalnej roli cannabis w osiągnięciu tego stanu pisze mistrz Krija Jogi Swami Satyananda Saraswati w „Kundalini Tantra”: „Wiesz, co się stanie, gdy przyjmiesz dawkę ganja (marihuany)? Weź kilka wdechów i zobacz, co się dzieje w twoim umyśle. Spowalnia on, a fale mózgowe zmieniają się z theta to beta, od alfa do delta. Nagle czujesz się spokojny i wyciszony. Co się stało w twoim umyśle? Nie walczyłeś z nim. Nie jestem zwolennikiem propagowania używania marihuany, tylko podaję przykład jak Krija Joga działa na głowę. Przez wpływ ganja lub jakiegoś halucynogennego narkotyku, właściwości chemiczne ciała zmieniają się. Serce zwalnia, zmienia się oddech, fale mózgowe zmieniają się i umysł staje się spokojny. Czy nie jest możliwe, aby osiągnąć ten sam punkt poprzez Krija Joga? Tak, to jest dokładnie to, co jest realizowane poprzez Krija Joga”.

Od początku istnienia jogi stosowanie konopi było z nią ściśle związane. Konopie były wręcz synonimem Sziwy i jogi. Historyk prohibicji Chris Bennett pisze w swojej pracy „Ganja Yoga”, na której podstawie w dużej mierze powstał ten artykuł: „Pierwszy Jogin Sziwa według tradycji dał konopie ludziom i do dziś, gdy spacerujemy wzdłuż świętej rzeki Ganges, która wypływa ze zlepionych dreadlocków na czubku głowy Sziwy, widzimy jogi-nów raczących się bhang, gandzią i charas, preparatami konopi indyjskich, przed rozpoczęciem codziennych rytuałów asana i medytacji, tak jak to robili od tysięcy lat, jeszcze przed powstaniem Joga Sutry Patańdżalego tysiące lat temu”. Warto pamiętać, że nawet same Joga Sutry Patańdżalego uwierzytelniają stare tradycje mówiące, że moce nabyte poprzez jogiczne praktyki mogą być również uzyskane poprzez spożywanie niektórych ziół: „Subtelniejsze zdobycze pochodzą od urodzenia lub zostały osiągnięte poprzez zioła, mantry, wyrzeczenia i koncentrację” (Jogasutra 4.1).

Niestety, dzisiaj konopie to już nie święte zioło, ale „nielegalny „narkotyk”. Mocno podejrzany to narkotyk według powszechnej definicji – bo fizycznie nie uzależnia i nie zabija swoich użytkowników, jak wiele innych „legalnych leków”, używek i narkotyków.

Ostatnie artykuły

O Soft Secrets

Soft Secrets jest wiodącym źródłem informacji na temat marihuany; jej legalizacji, kultury, rozrywki i medycyny dla oddanych i różnorodnych odbiorców na całym świecie. Kluczem jest łączenie ludzi o podobnych zainteresowaniach, poprzez odpowiednie i aktualne informowanie na temat zdrowia, stylu życia i możliwości biznesowych, jakie oferuje szeroko pojęta branża konopna.

CZY POTRZEBUJESZ POMOCY I MASZ PROBLEM Z NARKOTYKAMI? SKONTAKTUJ SIĘ Z TWOJĄ LOKALNĄ GRUPĄ WSPARCIA, NAJSZYBCIEJ JAK TO MOŻLIWE. W PRZYPADKU OKOLICZNOŚCI ZAGROŻENIA ZDROWIA I ŻYCIA – ZADZWOŃ 112 JUŻ TERAZ!

Zostaw komentarz